Witam
Ponieważ wszyscy korzystają z Facebooka, a jest to dla mnie wygodniejsza platforma wymiany newsów, oficjalnie ogłaszam, iż przenoszę się na Facebooka, to jest ostatni wpis na blogu.
Pozdrawiam
Łukasz
Łukasz Kielczyk
Witam
Ponieważ wszyscy korzystają z Facebooka, a jest to dla mnie wygodniejsza platforma wymiany newsów, oficjalnie ogłaszam, iż przenoszę się na Facebooka, to jest ostatni wpis na blogu.
Pozdrawiam
Łukasz
W ostatnią niedzielę miałem przyjemność fotografować event w FORUM w Koszalinie pt. Metamorfozy. Była to impreza z okazji Dnia Kobiet.
Wykonałem Paniom zdjęcia w ustawionym koło sceny studio, następnie był one czesane przez fryzjerki z salonu Brand, wizażystka z firmy Inglot wykonała makijaż, a stylista Michał Waszkiewicz zadbał o właściwy dobór ubrań. Następnie ponownie zaprosiłem Panie do studia na sesję fotograficzną. W tej chwili trwa głosowanie na najlepszą metamorfozę na stronie FORUM Koszalin. Nagrodą jest umieszczenie zdjęcia na bilbordzie w centrum Koszalina.
Po zakończeniu głosowania umieszczę więcej zdjęć oraz filmik z backstage sesji.
Zapraszam
Witam
Pod tym chwytliwym marketingowo tytułem ukrywa się pewna moja propozycja dla przyszłych Par Młodych. Trochę na „zachodni” styl.
Standardowo wygląda to następująco (na przykładzie pełnego fotoreportażu):
Para Młoda „kupuje” mnie na cały dzień, fotografuję przygotowania, Ceremonię, wesele, sesję plenerową. Następnie przez jakiś czas obrabiam zdjęcia, przygotowuję galerię www, album lub fotoalbum, zdjęcia w pełnej rozdzielczości nagrywam na płytkę i przekazuję Parze Młodej. Oni następnie przekazują je wszystkim zainteresowanym (rodzinie, znajomym itp.).
Nowa oferta polega na tym, że Para Młoda kupuje u mnie fotoreportaż w cenie 25% mniejszej niż normalnie. Tak samo fotografuję, jednak na weselu informuję o adresie strony www na której będą udostępnione zdjęcia. Para Młoda dostaje jeden album ze zdjęciami. Goście, którzy będą chcieli też mieć zdjęcia, mogą je zamówić na tej specjalnej stronie. Dzięki temu ciocia czy wujek z drugiego końca Polski mogą bez problemu zobaczyć zdjęcia, a jeśli będą chcieli to mogą sobie któreś kupić. Jest to bardzo wygodne, odbywa się tak samo jak w każdym innym sklepie internetowym. Myślę, że jest to atrakcyjna propozycja dla Par, które mają znajomych i/lub rodzinę rozsianą po całej Polsce, a nawet Świecie.
Zastanawiam się nad jeszcze jedną propozycją. Każde wesele, a przynajmniej zdecydowana większość, ma Poprawiny. Na tych poprawinach mogę się pojawić z wstępnie obrobionymi zdjęciami, rzutnikiem, oraz drukarką termosublimacyjną i zaprezentować świeżutkie zdjęcia na ekranie, a następnie wydrukować je dla zainteresowanych. Dzięki temu część gości wróci do domu już z wywołanymi zdjęciami.
Jeśli mielibyście dodatkowe pytania, lub jesteście zainteresowani to proszę o kontakt.
Łukasz
W dniach 7.11.2010 oraz 28.11.2010 odbyły się Targi Ślubne, odpowiednio w Koszalinie i Słupsku. Na obydwu byłem jako wystawca.
Teraz trochę ode mnie, tak ironicznie.
Był tam także cały przekrój społeczeństwa od oglądaczy, aż po mniej lub więcej zainteresowanych. I z nimi oczywiście najlepiej się rozmawiało – konkretnie i na temat. Część osób, najczęściej z grupy „oglądaczy”, zadawało na wstępie pewne dwa pytania:
- Jest Pan fotografem? – hmmm….. myślałem, że moje stoisko było całkiem czytelne – skoro wystawiam zdjęcia to chyba logiczne.
- Ile za zdjęcia? Ile to kosztuje? Za ile sesja?
To drugie pytanie jest pełni zasadne, tylko dlaczego pada już na początku rozmowy? Chyba muszę znowu wysłać do kilku portali ślubnych mój artykulik (pierwszy wpis w tym blogu) – może więcej potencjalnych par się zapozna, zwłaszcza z ostatnim akapitem. W każdym bądź razie rozumiem takie pytanie już na początku rozmowy z ust rodziców przyszłej Panny Młodej, którzy wpadli na Targi zebrać wizytówki dla córki, która wyjechała z chłopakiem w Anglii i próbuje zarobić na w miarę godziwe życie po powrocie do Polski. Tacy rodzice nie wiedzą o czym rozmawiać z fotografem, kamerzystą, wizażystką itp. – chcą tylko zebrać kontakty i ja to rozumiem i nie o nich w tym momencie piszę. Chodzi mi o dwie kategorie klientów: tych dla których cena jest jedynym i ostatecznym kryterium wyboru oraz dla nowobogackich snobków, takich którzy traktują wszystkich z góry, bo ktoś chce pieniądze za coś co przecież powinno się im należeć – „Mam zapłacić 2000 zł za jeden dzień pracy, raczy Pan żartować!” – można wyczytać to w ich oczach. Przygotuję w najbliższym czasie artykuł na temat tego jak wygląda mój dzień … i noc na pracy nad zdjęciami w sezonie ślubnym, to będą wiedzieć za co te pieniądze. Na szczęście na takich klientach wcale mi nie zależy, więc się aż tak nie przejmuję
Dobra, wracając do Targów – serdecznie pozdrawiam dziewczyny modelki, które tak ładnie mi pozowały
Poniżej kilka ich zdjęć oraz moje skromne stoisko.